Do tej pory nie został złożony w Sejmie żaden oficjalny projekt przewidujący kompleksowe regulacje dla frankowiczów. Propozycja forsowana przez Komisję Nadzoru Finansowego, określana mianem „ustawy antypozwowej”, zakładająca obowiązek zawierania ugód z bankami, pozostała jedynie koncepcją medialną i nie trafiła na ścieżkę legislacyjną.

Brak poparcia politycznego jest kolejną przeszkodą. Zarówno rząd, jak i opozycja unikają otwartego angażowania się w ten temat, obawiając się reakcji kilkuset tysięcy kredytobiorców. Żadna z dużych sił politycznych nie chce ryzykować utraty poparcia społecznego, podejmując inicjatywę, która mogłaby ograniczyć prawa konsumentów.

Dodatkowo, pomysł ustawy ograniczającej możliwość dochodzenia roszczeń w sądzie stałby w sprzeczności z prawem Unii Europejskiej. Konsument zachowuje prawo do dochodzenia roszczeń także po całkowitej spłacie kredytu.

Banki starają się jednak utrzymywać narrację o możliwym ustawowym rozwiązaniu. Celem jest zniechęcanie kredytobiorców do składania pozwów. Instytucje powołują się na fragmenty orzeczeń TSUE wyrwane z kontekstu, sugerując rzekome poparcie dla rozwiązań systemowych. W rzeczywistości działania te mają głównie charakter marketingowy i służą zmniejszeniu liczby nowych spraw sądowych.

Na chwilę obecną nic nie wskazuje na to, aby ustawa frankowa miała w najbliższym czasie trafić do Sejmu, ani tym bardziej zostać uchwalona w formie narzucającej kredytobiorcom obowiązek ugody. Nawet gdyby do tego doszło, prawdopodobieństwo utrzymania jej w mocy po zaskarżeniu do TSUE czy Trybunału Konstytucyjnego byłoby znikome.