Chodzi o zabezpieczenie roszczenia, które – jeśli zostanie przyznane – pozwala zawiesić obowiązek płatności rat kapitałowo-odsetkowych aż do zakończenia sprawy.

O to rozwiązanie może ubiegać się każdy konsument, który zawarł umowę kredytu na cele prywatne, wniósł pozew o unieważnienie kontraktu i spłacił już co najmniej nominalną kwotę pożyczonego kapitału. Ważne jest także wykazanie interesu prawnego – np. ryzyka poniesienia nieodwracalnych strat finansowych w przypadku dalszej spłaty.

Najlepiej wniosek o zabezpieczenie złożyć razem z pozwem – wówczas nie wiąże się to z dodatkową opłatą. Możliwe jest również złożenie go później, jednak wtedy trzeba uiścić opłatę sądową w wysokości 100 zł. W każdym przypadku sąd analizuje dwie przesłanki: uprawdopodobnienie nieważności umowy oraz interes prawny kredytobiorcy.

Choć przepisy przewidują rozpoznanie wniosku w ciągu 7 dni, w praktyce czas oczekiwania bywa dłuższy – od kilku tygodni do nawet trzech miesięcy, zwłaszcza w sądach bardziej obciążonych sprawami. Do końca czerwca 2023 roku zażalenia banków na takie decyzje rozpatrywali inni sędziowie tego samego wydziału. Obecnie trafiają one do sądów drugiej instancji, co zwiększa ryzyko uchylenia zabezpieczenia, szczególnie w sądach spoza Warszawy.

Największe szanse na uzyskanie zabezpieczenia nadal istnieją w XXVIII Wydziale Cywilnym w Warszawie, zwanym „wydziałem frankowym”. Jednak od kwietnia 2023 roku pozwy muszą być składane do sądu właściwego dla miejsca zamieszkania kredytobiorcy, więc nie każdy może skorzystać z doświadczenia warszawskich sędziów.

Mimo tych zmian wniosek o zabezpieczenie pozostaje wartościowym narzędziem. Szczególnie powinny rozważyć go osoby, które spłaciły już kapitał kredytu, obawiają się braku zwrotu nadpłat albo mają umowę z bankiem znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej. Dzięki temu rozwiązaniu kredytobiorca może legalnie wstrzymać płatności już od początku procesu i bezpiecznie oczekiwać na wyrok.