W praktyce orzeczniczej odpowiedź na to pytanie jest bardziej złożona niż proste „tak” lub „nie”.

Sądy w pierwszej kolejności badają cel, w jakim kredyt został zaciągnięty. Kluczowe znaczenie ma moment podpisania umowy – jeżeli wówczas intencją kredytobiorcy było zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych, może on być traktowany jako konsument. To, że nieruchomość była później wynajmowana, nie przesądza automatycznie o zmianie tego statusu.

Samo posiadanie kilku mieszkań także nie oznacza utraty ochrony konsumenckiej. Istotne jest jednak, czy wynajem stanowi główne źródło dochodu kredytobiorcy i czy działalność ma charakter profesjonalny i zorganizowany.

Różnica pomiędzy statusem konsumenta a przedsiębiorcy ma zasadnicze znaczenie. Konsument ma prawo powoływać się na przepisy chroniące przed nieuczciwymi warunkami umownymi, co często prowadzi do unieważnienia umowy. Przedsiębiorca takiej możliwości nie posiada, choć nadal może próbować podważać kontrakt, wskazując np. na sprzeczność mechanizmu indeksacyjnego z przepisami prawa cywilnego.

Banki w procesach sądowych wielokrotnie próbują wykazać, że kredytobiorca nie działał jako konsument. Podnoszą argumenty związane z wynajmem czy liczbą posiadanych nieruchomości. Jednak praktyka sądowa pokazuje, że w większości przypadków orzeczenia zapadają na korzyść kredytobiorców, o ile ci są w stanie wykazać, że kredyt miał cel prywatny.