Zakładała bowiem obowiązek oferowania ugód, w ramach których kredyty frankowe byłyby przeliczane na złotówki tak, jakby od początku zostały zaciągnięte w PLN. Kredytobiorca mógłby zaakceptować takie rozwiązanie albo kontynuować spłatę zobowiązania według stawki SARON. Największe kontrowersje budził jednak pomysł opodatkowania frankowiczów, którzy odrzuciliby ugodę, a następnie wygrali proces w sądzie – miałoby to formę podatku od rzekomego „bezpodstawnego wzbogacenia się”. Eksperci podkreślają, że byłoby to sprzeczne z obowiązującym prawem i stanowiłoby próbę zniechęcania do pozwów sądowych.
Warto przypomnieć, że to banki w przeszłości sprzeciwiały się wszelkim próbom ustawowego uregulowania problemu kredytów frankowych, wskazując na niekonstytucyjność takich rozwiązań. Dodatkowo Komisja Nadzoru Finansowego nie ma kompetencji do inicjowania ustaw, a znalezienie politycznego promotora podobnej regulacji w czasie kampanii wyborczej jest mało prawdopodobne. Co istotne, świadczenia zasądzane na rzecz kredytobiorców po unieważnieniu umowy nie stanowią zysku, lecz rekompensatę za bezpodstawnie pobrane środki – przywracają równowagę kontraktową.
Sądy w całej Polsce coraz sprawniej rozpatrują sprawy frankowe. Przykładowo, w 2023 roku Sąd Apelacyjny w Łodzi prawomocnie unieważnił umowę zawartą w 2007 roku, a postępowanie trwało niespełna dwa lata. Podstawą dla unieważniania takich kontraktów pozostają klauzule abuzywne, zwłaszcza dotyczące mechanizmu przeliczeń walutowych. Kredytobiorcy nie mieli pełnej wiedzy, ile faktycznie otrzymają w złotówkach ani jakie będą ich ostateczne zobowiązania. Co więcej, banki arbitralnie ustalały kursy walut, niezależnie od oficjalnych wskaźników rynkowych, co w praktyce pozbawiało konsumenta możliwości realnej oceny ryzyka.
Orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE potwierdziły, że takie umowy mogą być unieważniane, a nie korygowane przez sądy. Skutkiem unieważnienia jest obowiązek rozliczenia stron – konsument oddaje jedynie kapitał, a bank musi zwrócić wszystkie nadpłaty. W wielu przypadkach kredytobiorcy uzyskują także prawo do ustawowych odsetek za opóźnienie, a pojawiają się również roszczenia o waloryzację czy rekompensatę za utracone możliwości finansowe.
Istotne jest także to, że nie tylko sposób przeliczania walut stanowił problem – równie ważne było nieprawidłowe informowanie klientów o ryzyku kursowym. Wielu kredytobiorców było zapewnianych, że kredyty frankowe są stabilne i przewidywalne, mimo że nie mieli zdolności do zaciągnięcia kredytu złotowego. Całe ryzyko zostało przerzucone na konsumenta, podczas gdy banki stosowały dodatkowe zabezpieczenia, takie jak minimalny kurs franka.
W kontekście tych faktów propozycje ustawowe jawią się jako próba obrony interesów sektora bankowego, a nie realne wsparcie dla kredytobiorców. Dlatego wielu z nich decyduje się na drogę sądową, korzystając z pomocy specjalistów. Profesjonalny adwokat kredyt we frankach kraków czy w innych miastach może przygotować strategię procesową, która daje realne szanse na unieważnienie umowy i pełne rozliczenie z bankiem. To właśnie w sądach, a nie w projektach ustaw, leży dziś realna siła frankowiczów.