Eksperci prognozują dalszy dynamiczny wzrost liczby pozwów, szczególnie w związku z czerwcowym orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczącym wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. W przypadku korzystnej dla konsumentów interpretacji banki mogą stanąć przed poważnymi konsekwencjami finansowymi.

Najwięcej spraw tradycyjnie trafiało do Sądu Okręgowego w Warszawie, który jako jedyny w kraju posiada wyspecjalizowany wydział zajmujący się wyłącznie kredytami walutowymi. Instytucja ta była postrzegana jako szczególnie przychylna kredytobiorcom. Jednak zmiany w prawie mogą tę sytuację odmienić.

Od kwietnia 2023 roku obowiązuje nowelizacja przepisów dotyczących właściwości sądów w sprawach konsumenckich. Przez pięć kolejnych lat pozwy można składać wyłącznie w sądzie właściwym dla miejsca zamieszkania kredytobiorcy, a nie – jak wcześniej – według siedziby banku. Rozwiązanie to ma na celu odciążenie sądów warszawskich, do których trafiała przytłaczająca większość pozwów.

Dla kredytobiorców zmiana ta może okazać się korzystna. Rozprawy w mniejszych sądach regionalnych mogą odbywać się szybciej, a linia orzecznicza w sprawach walutowych została już ujednolicona w całym kraju. To oznacza, że szanse na pozytywne rozstrzygnięcia są podobne niezależnie od lokalizacji.

W tej sytuacji nie warto zwlekać ze złożeniem pozwu. Wzrost liczby spraw po wyroku TSUE może spowodować przeciążenie również sądów lokalnych, co wydłuży czas oczekiwania na wyroki. Dlatego wielu ekspertów wskazuje, że podjęcie działań już teraz pozwala zwiększyć szanse na szybsze rozstrzygnięcie i odzyskanie nadpłat.

Coraz więcej kredytobiorców dostrzega, że proces sądowy to najbardziej efektywna droga do rozwiązania problemu, jakim jest kredyt frankowy. Niezależnie od miejsca prowadzenia sprawy, szanse na unieważnienie niekorzystnych umów pozostają wysokie, a korzystne orzecznictwo sądowe sprzyja konsumentom w całym kraju.