Pomimo wyraźnych przegranych, sektor bankowy wciąż podejmuje próby wpływania na opinię publiczną, starając się przedstawiać swoje roszczenia w nowej formie. Zamiast terminu „wynagrodzenie za korzystanie z kapitału” coraz częściej pojawia się określenie „waloryzacja”, które w rzeczywistości ma prowadzić do tego samego celu – uzyskania dodatkowych świadczeń od konsumentów.
Trybunał jasno wskazał, że przy unieważnieniu umowy z powodu klauzul abuzywnych bankowi przysługuje wyłącznie zwrot wypłaconego kapitału.
Wyroki TSUE wprowadziły także istotne zmiany w zakresie odsetek należnych kredytobiorcom. Obecnie mogą się oni domagać ich naliczania już od momentu wezwania banku do zapłaty, a nie – jak wcześniej wskazywał Sąd Najwyższy – dopiero od chwili złożenia oświadczenia o unieważnieniu umowy. W praktyce oznacza to dla konsumentów realne korzyści finansowe, sięgające dziesiątek tysięcy złotych, zwłaszcza że wysokość ustawowych odsetek przekracza obecnie 10% rocznie.
Kolejnym przełomowym elementem orzeczeń jest ujednolicenie praktyki dotyczącej zabezpieczenia roszczeń. Sądy mają obowiązek zawieszać spłatę rat w trakcie procesu, jeśli wymaga tego ochrona konsumenta. Dzięki temu kredytobiorcy mogą wstrzymać płatności już kilka tygodni po złożeniu pozwu, i to bez dodatkowych kosztów. Rozwiązanie to pozwala na szybkie odczucie efektów wejścia na drogę sądową, nawet przed wydaniem wyroku.
Ugody, które jeszcze do niedawna były przedstawiane jako atrakcyjna alternatywa, tracą na znaczeniu. Banki nadal proponują przewalutowanie kredytu na złotówki z wysokim oprocentowaniem zmiennym, co wiąże się z długotrwałą spłatą i utratą prawa do dochodzenia nadpłat w sądzie. W praktyce to kredytobiorca ponosi koszty takiego porozumienia, podczas gdy bank minimalizuje ryzyko przegranej w procesie.