Choć instytucja wciąż funkcjonuje w formule przymusowej restrukturyzacji, w 2023 roku do sądu został już złożony wniosek o jej upadłość. Oznacza to, że frankowicze powinni z wyprzedzeniem przygotować się na dalsze działania i możliwe scenariusze.

Na obecnym etapie możliwe jest jeszcze składanie pozwów o unieważnienie umów, wnioskowanie o wstrzymanie spłaty rat oraz prowadzenie postępowań sądowych. Sam wniosek o upadłość jest dopiero rozpatrywany i proces ten może potrwać wiele miesięcy. Sytuacja zmieni się dopiero po oficjalnym ogłoszeniu upadłości przez sąd.

Wtedy kredytobiorcy będą mieli jedynie 30 dni od publikacji obwieszczenia na zgłoszenie swoich roszczeń w Krajowym Rejestrze Zadłużonych. Ważnym elementem procedury będzie również możliwość dokonania potrącenia – jeśli bank domaga się zwrotu kapitału, a kredytobiorca posiada nadpłatę, można je wzajemnie zbilansować. Zgłoszone roszczenia trafią na listę wierzycieli, a szanse na ich zaspokojenie będą zależały od wartości majątku w masie upadłościowej i decyzji syndyka.

Dlatego tak istotne jest podjęcie odpowiednich kroków już teraz. Kredytobiorcy powinni gromadzić pełną dokumentację związaną z kredytem, monitorować przebieg postępowania i rozważyć złożenie pozwu jeszcze przed ogłoszeniem upadłości. Pozwoli to poprawić sytuację procesową i zwiększyć szanse na korzystne rozstrzygnięcie. Dodatkowo, warto wystąpić do sądu z wnioskiem o zawieszenie obowiązku spłaty rat, jeśli w umowie znajdują się niedozwolone klauzule.

Eksperci podkreślają, że osoby posiadające kredyty walutowe nie powinny biernie oczekiwać na rozwój wydarzeń.